14 lt. 2021

Odmrożone palce w Bieszczadach. Jak do tego doszło – relacja poszkodowanego

Zamieszczamy relację właściciela odmrożonych dłoni, których zdjęcie obiegło wywołało wczoraj niemałe poruszenie w sieci.

 

W piątek ratownicy bieszczadzkiej grupy GOPR otrzymali wezwanie od skiturowców, którzy utknęli w rejonie Przełęczy Goprowskiej. „Warunki w górach były bardzo trudne, silny, porywisty wiatr, mróz i duży opad śniegu a także bardzo ograniczona widoczność. Skiturowcy utknęli w miejscu gdzie był duży depozyt śniegu, dlatego nie mogli odnaleźć dalszej drogi.” – czytamy na profilu GOPR Bieszczady. Na szczęście wszystkich udało się uratować, jednak jedna osoba przypłaciła całą akcję odmrożonymi palcami u rąk.

Po opublikowaniu zdjęcia z odmrożeniami wielu internautów zastanawiało się jak do tego doszło. Prawda jest taka, że podobna sytuacja mogłaby się przytrafić każdemu w każdym innym pasmie górskim. „Czasami jest to po prostu splot pewnych wydarzeń i przeciągnięcie tej cienkiej granicy np. o odwrocie. Nie zawsze słabego przygotowania” – piszą ratownicy GOPR. Poniżej relacja samego poszkodowanego:

Witam. Jestem właścicielem tych rąk. Wg mnie byliśmy dobrze przygotowani, miałem drugie ciepłe rękawice, miałem dodatkowa odzież, herbatę w termosie z zapasem do o samego końca. Wszyscy mieliśmy detektory. Do odmrożenia doszło oz powodu zlekceważenia pierwszych objawów. I to mój błąd. Wydawało mi się skoro sryje do przodu, cały czas w ruchu i jest mi ciepło to jest ok. Czułem lekkie odrętwienie ale nie zimno. I to był moment na wyjecie ciepły h rękawic. Potem było już za późno. Mimo to walczyłem do końca bo miejsca na skuterze potrzebowali inni. Jeśli chodzi o całe wydarzenie to wszystko szło dobrze do szczytu Halicza. Potem warunki na grani zaczęły wykańczać niektórych i spowolniły grupę. Byliśmy grupa więc czekaliśmy na resztę. W mrozie i wietrze. Odwrót w tamtym momencie nie miał sensu bo brakowało nam 30 minut na podejście na przełęcz pod Tarnica a potem już miał być bezpieczny zjazd. Błędy były. Zabrakło decyzji o odwrocie na wsześniejszym etapie ale będąc w grupie trudno ja podjąć gdy wydaje się że szybciej i łatwiej jest iść do przodu. Dziękujemy ratownikom za sprawna akcje. Jankowi a expresowy czas dotarcia i ciągle słowa otuchy. Byłem w wielu różnych górach. To czego doświadczyliśmy wczoraj to nauczka ze żadnych ni wolno lekceważyć. Szacunek należy si każdej górze. Kocham Bieszczady i dziękuję Bieszczadzkim Aniołom że nas wypuściły całych.” (pisownia oryginalna)

Tagi: bezpieczeństwo Bieszczady edukacja GOPR ratownictwo


Powiązane artykuły