19 Sie 2015
6

Dzieci w górach – dobry czy zły pomysł?

„Wrzuciłam w komentarzu zdjęcie swojego syna z kolegą na Giewoncie oraz zdjęcie przyjaciółki, która weszła pod łańcuchy z córeczką niesioną w chuście. No i zaczęło się” – pisze do nas Ewelina. Dlaczego zabieranie dzieci w góry budzi tyle kontrowersji?

 

Publikujemy treść rozważań, jakimi podzieliła się z nami Ewelina, matka 6-latka, w którym zaszczepia miłość do tatrzańskich wędrówek:

„Witajcie. Napisałam do Was z taką trochę smutną dla mnie konkluzją a propos zabierania dzieci w góry. Jakiś czas temu umieściliście fotkę starszego pana, który wchodził na Giewont z pytaniem „jaką ty masz wymówkę” (zobacz zdjęcie). Bardzo mi się spodobała i umieściłam pod nim w komentarzu zdjęcia swojego syna i jego kolegi, obydwaj po 6 lat, spod krzyża na Giewoncie oraz zdjęcie mojej przyjaciółki, która weszła pod łańcuchy z córeczką 4-miesiące niesioną w chuście.

 

No i zaczęło się. Hejt o debilizmie rodziców itd. W zasadzie wrzucono nas do jednego worka z paniami w szpilkach. Zdjęcia usunęłam. W tym wszystkim nie rozumiem jednego (poza ludzką potrzebą negowania i możliwością pisania czegokolwiek w internecie) – dlaczego powszechnie uważa się, że zabieranie dziecka w góry to coś złego? Oczywiście racjonalne i ograniczające ryzyko. I jaki wiek ma być niby tym odpowiednim? Po górach chodzę od dziecka, schodziłam je na studiach i w liceum dosyć dokładnie, mam do nich wielki respekt, a więc chodzę przygotowana, z odpowiednio zaopatrzonym plecakiem, w sensownym obuwiu, ubraniu itd., staram się wybierać również dni z przewidywalną pogodą. Staram się nie ryzykować i w dobrych warunkach cieszyć naturą. Tym bardziej, że mój kolega – ratownik Bartek Olszański – zginął podczas akcji.

Obecnie mam natomiast również 6-letniego syna. W zeszłym roku zaczęłam z nim chodzić, spenetrowaliśmy większość dolinek łącznie z nieco wyższymi podejściami typu Czarny Staw pod Rysami i strasznie mu się spodobało. Zakochał się w górach jak ja. Jest to dziecko aktywne, ćwiczące sztuki walki itd. Nie rozumiem oburzenia, że w tym roku zabrałam go na Giewont. Czy dziecko w tym wieku nie jest sprawniejsze niż tysiące innych osób wybierających tę trasę? Czy moja przyjaciółka, która podeszła pod łańcuchy z 4-miesięczną córeczką (która potrzebuje tylko kontaktu z mamą i karmienia piersią) także zasługuje na krytykę? Zwłaszcza że nie jest to osoba „zielona” w temacie wysiłku fizycznego – jest w formie, biega, bierze udział w maratonach, jeździ półprofesjonalnie na rowerze. Trafiłyśmy na Tour de Pologne i wykorzystałyśmy moment, kiedy w górach było względnie pusto i mogłyśmy coś więcej dzieciakom pokazać.

Chciałam zapytać – co Wy o tym myślicie? Czy moje myślenie faktycznie ma w sobie błąd oprogramowania? Co z tymi dziećmi w górach?”

Przyłączamy się do pytań Eweliny i czekamy na Wasze opinie.

 

Przy okazji zachęcamy do lektury tekstów:

Tatry z dzieckiem – dokąd iść?

W góry z dzieckiem – kilka praktycznych porad

Tagi: bezpieczeństwo dyskusja dzieci góry turystyka


Zalogowany jako :

Dodaj komentarz:

Komentarze:
Image of Natalia

Natalia |19 sierpnia 2015

Góry to jedno z
Góry to jedno z najwspanialszych miejsc dla dziecka! Uczy się obcowania z przyrodą, szacunku do niej, dojrzałości, pokonuje swoje słabości, osiąga szczyt i czuje smak dumy. Kompletnie nie rozumiem tych krytykanckich uwag. Odpowiedzialny rodzic nie zabierze dziecka tam gdzie nie czuje się pewnie, a jeśli zabierze, to nie wina gór i dzieci ale rodziców bez wyobraźni, którzy nawet w czterech ścianach, czy w samochodzie nie zapewnią dziecku bezpieczeństwa.
Zabierajmy dzieci w góry!!! Ale nie po to by odbębnić najbardziej znane miejsca, wypić piwko w schronisku, pochwalić się na facebooku przez znajomymi i do domu. Zabierajmy je po to, by dziecko uczyć, pokazywać mu świat, rośliny, zwierzęta, uczyć dbania o środowisko, nie śmiecenia, zachowania ciszy, wspierać w razie trudności i chwalić za bohaterstwo, a przede wszystkim zabierajmy je w góry, by nawiązać z dziećmi lepszy kontakt - zwłaszcza tymi w trudnym okresie dorastania.

Image of Natalia

Natalia |19 sierpnia 2015

Góry to jedno z
Góry to jedno z najwspanialszych miejsc dla dziecka! Uczy się obcowania z przyrodą, szacunku do niej, dojrzałości, pokonuje swoje słabości, osiąga szczyt i czuje smak dumy. Kompletnie nie rozumiem tych krytykanckich uwag. Odpowiedzialny rodzic nie zabierze dziecka tam gdzie nie czuje się pewnie, a jeśli zabierze, to nie wina gór i dzieci ale rodziców bez wyobraźni, którzy nawet w czterech ścianach, czy w samochodzie nie zapewnią dziecku bezpieczeństwa.
Zabierajmy dzieci w góry!!! Ale nie po to by odbębnić najbardziej znane miejsca, wypić piwko w schronisku, pochwalić się na facebooku przez znajomymi i do domu. Zabierajmy je po to, by dziecko uczyć, pokazywać mu świat, rośliny, zwierzęta, uczyć dbania o środowisko, nie śmiecenia, zachowania ciszy, wspierać w razie trudności i chwalić za bohaterstwo, a przede wszystkim zabierajmy je w góry, by nawiązać z dziećmi lepszy kontakt - zwłaszcza tymi w trudnym okresie dorastania.

Image of 03andzia87

03andzia87 |19 sierpnia 2015

W chwili obecnej mam 28 lat,
W chwili obecnej mam 28 lat, od jakiś 24 lub 25 chodzę po górach, zaczynałam jako kilkulatek. Początkowo to były tatrzańskie doliny, Gorce, Beskidy. Pierwsze poważne wyjścia - wysokogórskie zaczęłam zaliczać dopiero rok temu. Do tej pory było to nie możliwe ze względu na rodziców, którzy chyba trochę się bali trudności szlaków. Sama czasem mam obawy czy podołam.
Jednak zabieranie dziecka w góry to świetna sprawa! Jeżeli robi się to z rozsądkiem to jak najbardziej jestem za! Do pewnego wieku lepiej, aby dziecko zapoznawało się z niższymi szczytami, ponieważ znajoma (matka chyba nieświadoma zagrożenia) zabierała jeszcze w nosidełku dziecko w Wysokie Tatry - obecnie człowiek ten zmaga się z ciężką wadą serca, po za tym niektóre miejsca wymagają podciągnięcia się, postawienia większego kroku. Nie każde dziecko jest w stanie to zrobić, więc drodzy rodzice z rozsądkiem dobierajcie trasy w góry dla siebie i swoich pociech!

Image of Florentyna

Florentyna |19 sierpnia 2015

Ze starszym synem (obecnie
Ze starszym synem (obecnie lat 14) chodzimy po Tatrach od 10 lat. Giewont (i nie tylko) zdobył już za pierwszym razem. Młodszy (w tej chwili 3-latek) zaczął swoją przygodę z górami w wieku 5 miesięcy – najpierw w nosidle. Kilka dni temu już samodzielnie zawędrował do Murowańca i z powrotem. Oczywiście od początku uczymy ich szacunku do Gór i tępimy wszelakie przejawy brawury.

Image of yougivemesomething1

yougivemesomething1 |19 sierpnia 2015

Absolutnie zgadzam się z
Absolutnie zgadzam się z przedmówcami. Jako pedagog oczywiście muszę dodać, że przede wszystkim musimy dbać o komfort (nie ciągniemy na siłę jeśli nie chce) i bezpieczeństwo dziecka(dokładnie przeanalizować trasy). Jeśli chodzi o to czteromiesięczne niemowle to spore ryzyko nosić je w chuście, chyba o wiele pewniejsze byłoby stabilne nosidełko, ale wybór i konsekwencje dotyczą rodziców, a nie mnie, więc nie oceniam i życzę wielu szczytów zdobytych razem z maluchami:)

Image of Czuczu

Czuczu |21 sierpnia 2015

Gdybym mial swoje tez bym
Gdybym mial swoje tez bym zabieral, po 25 latach w gorach , mam teraz 30 ,. Z szacunkiem i respektem ,oraz i moze przede wszystkim , z nuta zazdrosci podchodze do mijajacych , mnie na gorskich szlkakach , mlodych adeptow sztuki , jaka jest obcowanie z gorami, tak jak pisali wczesniej , rozsadek, odpowiedzialnosc to juz klasyka dla rodzica , zas dla mlodych - kudos i najczystrzej postaci szacun ,.

Powiązane artykuły

Ostatnio Dodane Zdjęcia

Dołącz do społeczności Tatromaniaka

ZAREJESTRUJ SIĘ