13 Lut 2019
3

Naczelnik TOPR Jan Krzysztof o sposobie finansowania akcji ratunkowych na Słowacji

Przedstawiamy dokładny, zgodny z najświeższymi danymi opis finansowania ratownictwa górskiego na terenie Słowacji.

 

Autorem tekstu jest Jan Krzysztof, od ponad 20 lat pełniący funkcję Naczelnika Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

 

W dyskusjach o sposobach finansowania akcji ratowniczych najczęściej przytaczany jest przykład Słowacji jako miejsca, gdzie sami ratowani płacą i utrzymują służbę ratowniczą. Czy tak jest naprawdę? Poniżej przedstawiam informacje na ten temat i porównanie do naszego systemu finansowania.

HZS (Horska Zachranna Slużba) jest organizacją państwową podlegającą Ministerstwu Spraw Wewnętrznych Słowacji. Wykonuje zadania ratownictwa górskiego na obszarze wszystkich grup górskich na Słowacji, których granice są precyzyjnie opisane w stosownej ustawie. Rzeczywiście za prawie każde działania jest wystawiany rachunek osobie, której udzielono pomocy. Ci płacą z własnej kieszeni lub z ubezpieczenia, jeżeli takie posiadają. Nie pobiera się opłat od osób niepełnoletnich i w przypadku gdy osoba nie ma możliwości zapłaty, np. kiedy zmarła/zginęła w górach lub zgon miał miejsce w terminie późniejszym, ale na skutek wypadku w górach.

Na mocy wyżej przywołanej ustawy z budżetu Państwa finansowane jest utrzymanie gotowości służby do działań. Obejmuje to w szczególności wynagrodzenia dla ratowników, wyposażenie w sprzęt i ekwipunek, szkolenia, utrzymanie środków transportu i infrastruktury np. budynków. Roczny budżet HZS to ok. 3 mln EURO. HZS nie ma własnego śmigłowca i korzysta ze śmigłowców innych służb, o czym poniżej.

Każda osoba (poza w/w wyjątkami), której HZS udzieliło pomocy otrzymuje rachunek, którego wysokość ustala się na podstawie cennika. Podstawą do tego są zapisy ustawy o HZS umożliwiającej żądania „zwrotu bezpośrednich nakładów poniesionych przez HZS podczas działań ratowniczych”. Stawki pracy ratowników są ustalane na podstawie średniego kosztu pracy 1 ratownika na godzinę w roku poprzednim. Mówiąc wprost, jest to koszt pracy jednego ratownika przez jedną godzinę bez względu na to czy jest to dyżur, szkolenie czy akcja ratunkowa i np. w tej chwili wynosi w zależności od kategorii czynności wykonywanych od 32 Euro (stawka podstawowa) do 89 Euro za godzinę (dla ratownika wykonujące zaawansowane techniki podczas działań ratowniczych). Do tego dochodzą koszty transportu ze stawkami ustalonymi w podobny sposób (np. samochód terenowy to 1,045 euro za km a skuter 3,908 euro za km).

Roczne wpływy z tego tytułu do HZS w ostatnich latach wynoszą od 140 do 160 tys Euro, czyli ok. 5% budżetu HZS. Jednym słowem 95% kosztów ratownictwa górskiego na Słowacji jest finansowane z budżetu Państwa. Dla porównania w TOPR śmigłowiec jest finansowany z budżetu Państwa w zależności od roku od 90 do 98%, a pozostała część ratownictwa górskiego w około 60%. Myślę, że to ciekawe porównanie. Dodam jeszcze, że ściągalność na Słowacji jest na poziomie 85% (taki procent wystawionych rachunków udaje się zrealizować). Środki te może HZS wykorzystać na zakup ekwipunku i sprzętu. Dla porównania podam, ze TOPR w ramach przekazywania 15% z biletów wstępu do TPN otrzymuje rocznie w przeliczeniu ponad 350 tys Euro. Kiedy uwzględnimy jeszcze co GOPR otrzymuje z tego samego systemu to widać jednoznacznie, że nasz system – bez pośrednictwa ubezpieczyciela jest zdecydowanie korzystniejszy. Jest udział własny ratowanych (kupują bilet wstępu), ograniczenie biurokracji i kosztów z tym związanych. Jakie są wpływy z polis wykupionych od turystów, tego nie wiemy.

Wspomniałem wcześniej, że HZS nie ma własnego śmigłowca ratowniczego. Rzeczywiście tak jest i bardzo nad tym ubolewają. Być może w najbliższych latach uda się to zmienić, w czym szczerze im kibicuję. W każdym razie kiedy potrzebny jest w trybie pilnym śmigłowiec, HZS współpracuje ze śmigłowcami odpowiednika naszego Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w skrócie LZS (z tym, ze na Słowacji są to śmigłowce firm prywatnych) lub z pomocy śmigłowca TOPR (sporadycznie). W obu przypadkach wystawiane są faktury na HZS, która tymi kosztami obarcza ratowanych. Rocznie to ok. 100 tys Euro. Te pieniądze przechodzą przez HZS, ale nie stanowią żadnego wsparcia finansowego. Problem pojawia się gdy te śmigłowce działają przy wypadku ze skutkiem śmiertelnym, lub dotyczą osoby niepełnoletniej. HZS musi zapłacić LZS lub TOPR, ale musi to sfinansować z własnego budżetu. Oczywiście same koszty udziału tych śmigłowców spoczywają na ratowanych. Rzecz jasna z chwilą kiedy HZS będzie dysponować własnym śmigłowcem, proporcje finansowania (budżet Państwa – odpłatność) nieco się zmienią, ale obejmie to także wzrost budżetu o koszty utrzymania śmigłowca.

HZS korzysta też ze śmigłowców Ministerstwa Spraw Wewnętrznych stacjonujących na co dzień w Bratysławie. Wykorzystywane są przede wszystkim do akcji poszukiwawczych, szkoleń i sporadycznie podczas akcji ratunkowych. W tym wypadku w 100% koszty pokrywane są z budżetu Państwa, a z punktu widzenia ratowanego są „bezpłatne”.

Tyle faktów.

Jan Krzysztof

fot. Pavol Sveton

Tagi: HZS ratownictwo Słowacja Tatry Słowackie TOPR


Zalogowany jako :

Dodaj komentarz:

Komentarze:
Image of Tatromen

Tatromen |14 lutego 2019

I wszystko jasne , niektórzy się zamkną !

Image of Kamil Z

Kamil Z |14 lutego 2019

Ekonomiczna analiza tych danych jest zaskakująca. Zwolennicy obligatoryjnego, prywatnego ubezpieczenia górskiego na wzór tego słowackiego argumentują jeszcze (poza ekonomią) zalety takiego rozwiązania aspektem prewencyjnym.

Image of Marek Warakomski

Marek Warakomski |15 lutego 2019

Nigdzie nie ma obligatoryjnego ubezpieczenia na góry ! , ani na Słowacji ani Czechach , Niemczech , Szwajcarii itd sa tylko na zasadzie dobrowolnośći , a z artykulu naczelnika Topru wynika ze w znacznie wiekszym % działalność HZS jest finansowana przez podatników aniżeli TOPRu ! , to wręcz sensacyjna wiadomosc :) , wedlug mnie jedyna korzyść takiego rozwiązania jakie funkcjonuje na Słowacji to właśnie działanie prewencyjne , ponieważ zniechęca do wycieczek w teren pozaszlakowy , bądz po alkoholu itd gdyż ubezpieczenie nie działa w takich wypadkach a koszty potencjalnej akcji ratunkowej znacznie przezwyzszaja max. wysokosc mandatu w Polsce czyli 500 zł , więc zwyczajnie nie opłaca sie ryzykować .

Powiązane artykuły

Ostatnio Dodane Zdjęcia

Dołącz do społeczności Tatromaniaka

ZAREJESTRUJ SIĘ