21 Lut 2019

Mijają cztery lata od „czarnej soboty” w Tatrach. Pod lawinami zginęli Ania, Marek i Vader

21 lutego 2015 r. lawiny w polskich Tatrach zabrały 3 ludzkie życia. Przypominamy tamte tragiczne wydarzenia.

 

Oba tragiczne w skutkach wypadki wydarzyły się w niewielkim odstępie czasu. Wczesnym popołudniem do ratowników TOPR spłynęła informacja o lawinie, która zeszła w rejonie Wielkiej Świstówki (ze stoków poniżej Ratusza Litworowego), porywając cztery osoby. Byli to grotołazi z jednego z klubów taternictwa jaskiniowego, którzy podchodzili pod otwór jaskini Komin w Ratuszu. Nieopodal działania w ramach kursu zimowo-lawinowego prowadził instruktow taternictwa jaskiniowego Polskiego Związku Alpinizmu wraz z dwiema kursantkami. To oni jako pierwsi dotarli do poszkodowanych i rozpoczęli akcję ratunkową. Niestety, mimo podjętej reanimacji jednej osoby nie udało się uratować. Tragicznie zmarła to Ania Jaśko, członkini Akademickiego Klubu Grotołazów AGH w Krakowie.

W bardzo ciężkim stanie była również inna odkopana spod śniegu 24-letnia Kasia. Zasypana była przez 2 godziny, co poskutkowało znacznym wychłodzeniem organizmu. Po przetransportowaniu do Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej w Krakowie temperatura jej ciała wynosiła mniej niż 17°C. Podczas niezwykle trudnego, ponad 3-godzinnego transportu poszkodowanej z rejonu zejścia lawiny do wylotu Doliny Kościeliskiej w Kirach ratownicy TOPR bez przerwy prowadzili masaż serca. Następnie akcję ratunkową przejął personel medyczny.

Dzięki wiedzy, motywacji i fachowej pracy ratowników i lekarzy udało się uratować życie dziewczyny. Niesamowity schemat obrazujący „łańcuch przeżycia” Kasi znajdziecie TUTAJ.

 

3 dni poszukiwań

Tego samego dnia ok. godziny 23 do ratowników TOPR dotarła informacja o zaginięciu dwóch mężczyzn, którzy przed południem wyszli z Hali Gąsienicowej w kierunku Zawratu. Poszukiwania rozpoczęto od sprawdzenia potencjalnych miejsc noclegu, jednak nie przyniosło to skutku. W niedzielę z samego rana prowadzono akcję poszukiwawczą w rejonie Hali Gąsienicowej, Doliny Pańszczycy, Doliny Waksmundzkiej, Doliny Pięciu Stawów Polskich i Orlej Perci. Mimo silnego wiatru w akcji brał udział wykorzystywany przez TOPR policyjny śmigłowiec.

W międzyczasie, w Brzezinach udało się zlokalizować samochód zaginionych (na Halę Gąsienicową prowadzi stamtąd czarny szlak turystyczny). Po całym dniu bezowocnych poszukiwań ratownicy opublikowali zdjęcia obu mężczyzn z prośbą o pomoc od osób, które w sobotę mogły ich spotkać w górach.

W poniedziałek wznowiono akcję, od rana napływały także kolejne relacje i zdjęcia od turystów. Zaginionych widziano najpierw na Zawracie, a później przy zejściu do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Ślad urwał się u progu Dolinki Pustej, bocznej odnogi Doliny Pięciu Stawów. Ratownicy zaobserwowali tam trzy lawiniska, na których skupili swoje działania. Zakładano, że turyści mogli zamierzać wrócić na stronę Hali Gąsienicowej przez Kozią Przełęcz. Niestety, aż do zmroku nie udało się trafić na żaden trop.

We wtorek decyzja o dalszych poszukiwaniach zależeć miała od pogody. Mimo pogarszających się warunków, ratownicy ponownie udali się do Dolinki Pustej. Do akcji przyłączyła się słowacka Horska Zachranna Służba. Następnie postanowiono przenieść poszukiwania w nowe rejony: Świstówki Roztockiej oraz Wielkiej Siklawy. To właśnie w pobliżu największego polskiego wodospadu pod śniegiem znaleziono wreszcie dwa ciała. Potwierdził się najbardziej tragiczny scenariusz.

Mężczyźni postanowili najprawdopodobniej wrócić przez Dolinę Roztoki do Palenicy Białczańskiej. Podczas zejścia przy Siklawie, odradzanego w okresie zimowym, nastąpili na nawianą „śnieżną poduchę”, sami podcinając niewielką lawinę. Poczucie olbrzymiego pecha potęguje fakt, że z racji niewielkich rozmiarów lawiny (ok. 50 m długości, 5-6 m szerokości) w innym przypadku mogłoby się skończyć na strachu.

Tragedia poruszyła społeczność tatrzańskich turystów, których duża część znała tragicznie zmarłych: Vadera Kalvina i Marka Kolawę. Przez kilka dni relacjonowaliśmy wtedy poszukiwania „krok po kroku”, zbierając wszelkie informacje mogące pomóc w odnalezieniu mężczyzn i licząc na szczęśliwy finał…

Przyjaciele Vadera i Marka tłumnie zgromadzili się na ich pogrzebie w Limanowej, zapewniając ceremonii charakter godny „ludzi gór”. Nie zabrakło gałązek kosodrzewiny i szpaleru z przyniesionych czekanów. Zdjęcia z tego dnia obejrzeć możecie TUTAJ.

 

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI…

Tagi: Ania Jaśko lawiny Marek Kolawa pamięć rocznica Vader Kalvin wypadek


Powiązane artykuły