Obrazek użytkownika tatromaniak

W adidasach na Rysy. Polacy sprowadzali turystów z Hiszpanii

Dwaj hiszpańscy turyści utknęli wczoraj przy zejściu z Rysów. Byli kompletnie nieprzygotowani na panujące tam warunki.

 

Mężczyźni weszli na szczyt od strony słowackiej, gdzie szlak jest o wiele łatwiejszy. Niestety, postanowili schodzić na stronę polską, w kierunku Morskiego Oka. Na większej części trasy zalega tu jeszcze sporo śniegu, który w połączeniu z większym nachyleniem terenu wymaga użycia sprzętu zimowego.

Hiszpanie na takie warunki nie byli przygotowani. Bez raków i czekanów (a także telefonu i mapy Tatr), z adidasami na nogach, mieli na tyle poważne problemy z bezpiecznym zejściem, że pewnym momencie zaczęli głośno wzywać pomocy. Usłyszeli ich polscy turyści, którzy okryli przemoczonych i bliskich hipotermii mężczyzn folią NRC i ogrzali herbatą z termosu. Poinformowali również centralę TOPR, jednak z powodu złych warunków pogodowych ratownicy mogliby dotrzeć na miejsce dopiero po dwóch godzinach.

Polacy postanowili pomóc nieszczęsnej dwójce w zejściu do Morskiego Oka. Rakami tworzyli otwory, w które turyści mogli stawiać nogi bezpiecznie trawersując strome zbocza, dali im również ostry kamień, który w zamyśle miał spełniać funkcję czekana.

Niekonwencjonalna akcja ratunkowa zakończyła się powodzeniem - Hiszpanie zostali cało sprowadzeni do schroniska, gdzie osuszyli ubrania i doszli do siebie.

Przypominamy, że w wyższych partiach Tatr na znacznych odcinkach szlaków panują warunki zimowe. "Śnieg na szlakach jest twardy i oblodzony, a miejscami grząski i przepadający. Mgła i padający deszcz ograniczają widoczność i utrudniają orientację w terenie." - czytamy w dzisiejszym komunikacie turystycznym Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Źródło: www.tygodnikpodhalanski.pl, fot. Pavel Matejicek/Flickr.com

Komentarze

Obrazek użytkownika Carasimus
Carasimus
26.05.2015 - 15:04

Jestem dumny z postawy naszych rodzimych turystów. To jest jeszcze jeden ważki powód dla którego od 40 lat chodzę po górach. Właśnie nie tylko góry i Natura ale i ludzie. Szczególnie po sezonie, gdy już nie ma tłoku ani na szlaku ani w schroniskach - można swobodnie rozmawiać przy wieczornej, wspólnej herbatce. Czasem tylko posłuchać niebanalnych opowieści doświadczonych łazików i włóczykijów o wyprawach w odleglejsze zakątki i uroczyska w dalekim świecie...Myślę, iż Hiszpanie pomimo przeżytego strachu zabiorą dobre wrażenia o polskich turystach i naszych górach.