Obrazek użytkownika tatromaniak

Choroba kontra miłość do gór. Paweł Kulinicz znów wraca w Tatry

Kiedyś zdobywał 7-tysięczniki, dziś wejście po schodach na pierwsze piętro stanowi dla niego olbrzymie wyzwanie. Mimo to Paweł Kulinicz wciąż wraca w swe ukochane góry.

 

„Jak już coś robisz, to rób to na maksa”. – to dewiza Pawła Kulinicza podopiecznego Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, który od lat walczy z nieuleczalną chorobą – ataksją móżdżkowo-rdzeniową SCA1. Niegdyś zdobywał siedmiotysięczniki, przemierzył setki szlaków, dziś nie może wykonać samodzielnie nawet jednego kroku, a choroba wciąż postępuje. Paweł kocha góry ponad wszystko, dlatego wolontariusze fundacji Anny Dymnej zorganizowali dla niego wyprawę w Tatry – nad Morskie Oko i na Kasprowy Wierch. Kasprowy to ostatnia góra, na którą Paweł w 2011 roku wspiął się samodzielnie. W drodze nad Morskie Oko zapalił trzy kadzidełka, aby upamiętnić przyjaciół, którzy zginęli w górach. Ta sobota należała do Pawła – widok ukochanych miejsc w Tatrach przywrócił w oku blask.

Wyprawa nie mogłaby się odbyć, gdyby nie uprzejmość Tatrzańskiego Parku Narodowego, Polskich Kolei Liniowych oraz restauracji Góralska Tradycja. W Tatry pojechaliśmy w doborowym towarzystwie – była z nami blogerka Anita Demianowicz oraz wolontariusze z firmy Business Lease, którzy specjalnie dla Pawła przyjechali z Warszawy, aby wyruszyć z nim w tę podróż.

Na stronie http://mimowszystko.org/wplac-darowizne/ można pomóc Fundacji nieść pomoc jej podopiecznym. Każda złotówka ma znaczenie!

 

Zdjęcia: materiały Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko"